Pożyczone auto, brak ubezpieczenia. Kiedy nie chroni OC?

Jadąc pożyczonym autem należy szczególnie uważać.
W razie kolizji można przyprawić kłopotów nie tylko sobie ale i właścicielowi pojazdu, a jak przeczytałem 1/3 wypadków powodowana jest przez kierowców, którzy jadą nieswoimi pojazdami?
Prawdziwe problemy zaczynają się doszło do kolizji drogowej, a kierujący nie posiada dokumenty stwierdzającego zakup ubezpieczenia OC. Najmniejszą dolegliwością jest zatrzymanie dowodu rejestracyjnego, który można odebrać po okazaniu dokumentu potwierdzającego zawarcie umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej.
Co jednak kiedy właściciel nie wykupił obowiązkowego OC, a wypadek spowodowała inna osoba, której użyczył auto? Wtedy problemy stają się domeną tak sprawcy zdarzenia drogowego jak i właściciela pojazdu. Co do zasady odpowiedzialność za szkodę obejmuje zdarzenia będące następstwem śmierci, uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia bądź też utraty, zniszczenia lub uszkodzenia mienia. Brak wykupionego ubezpieczenia OC powoduje, że szkody nie pokrywa ubezpieczyciel a Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Jednak będzie on dochodził zwrotu wypłaconego wynagrodzenia od kierującego pojazdem oraz właściciela auta. Co więcej ich odpowiedzialność jest solidarna, oznacza to, że fundusz może ściągnąć nawet całą należność tylko od kierowcy albo tylko od właściciela pojazdu, a dopiero później między tymi osobami dojdzie do wzajemnych rozliczeń – każdy z nich powinien zapłacić po połowie całości roszczenia; jeżeli jeden zapłaci więcej drugi powinien zwrócić mu nadwyżkę.
Dodatkowo trzeba pamiętać, że nawet jeśli właściciel pojazdu wykupił OC ubezpieczyciel może domagać się od kierującego zwrotu wypłaconego odszkodowania jeśli ten wyrządził szkodę umyślnie lub w stanie po użyciu alkoholu albo pod wpływem środków odurzających, substancji psychotropowych lub środków zastępczych w rozumieniu przepisów o przeciwdziałaniu narkomanii.

Odszkodowanie za niesłuszne skazanie.

Po premierze filmu „Układ zamknięty” w rez. R. Bugajskiego w mediach pojawiły się kolejne doniesienia o przedsiębiorcach, którzy za ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej zapłacili zastosowaniem wobec nich aresztów tymczasowych. Najczęściej opisywano przypadki skrajne, gdzie ktoś prócz wolności tracił często doglądany od wielu lat biznes. Po wyrokach uniewinniających część osób postanowiła domagać się pieniędzy za niesłuszne pozbawienie wolności. Nie wchodząc w zbytnie szczegóły, zasadą jest możliwość uzyskania odszkodowania i zadośćuczynienia jedynie za niewątpliwie niesłuszne pozbawienie wolności. Do tej pory jedną z najwyższych (jeśli nie najwyższą) z zasądzonych kwot uzyskał Roman Kluska, który jak podawały w 2006 r. media otrzymał za bezprawne kilkunastogodzinne zatrzymanie kwotę 5000 zł. Jednostkowo kwota może nie rzucać na kolana (zdarzają się kwoty kilkusettysięczne), tym bardziej, że przedsiębiorca domagał się 1,5 mln zł, jednak w proporcji do czasu pozbawienia wolności jest to w polskich warunkach jedna z większych zasądzonych kwot.
Co ciekawe aparat państwowy może dochodzić zwrotu pieniędzy od funkcjonariuszy czy urzędników, którzy przyczynili się do szkody związanej z pozbawieniem wolności jednak jak podaje prasa – rzadko z tej możliwości korzysta.

Nieudane wakacje, a odszkodowanie.

Jeszcze kilka dni i MAJÓWKA 2013 – pierwsze poważne przetarcie dla biur podróży przed zbliżającym się letnim sezonem urlopowym. W tym roku biorąc tylko 3 dni urlopu można zyskać aż 9 dni odpoczynku. Część osób w tym czasie uda się na kilkudniowy wypoczynek; niektórzy z nich skorzystają z oferty jednego z biur podróży. Czasem niestety okazuje się, że nie wszystko wygląda jak w folderze promującym wycieczkę. Najczęściej różnice wynikają z faktycznego standardu hoteli pokojowych, niekiedy też, z jakości oferowanych posiłków czy listy dostępnych atrakcji dodatkowych.
W przypadku nieudanego pobytu jego organizator ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą za nienależyte wykonanie umowy. Co więcej ciąży na nim obowiązek dochowania szczególnej staranności w organizacji wyjazdu. W konsekwencji można domagać się zwrotu pieniędzy od biura podróży, tak, aby chociaż częściowo zrekompensować nieudaną wycieczkę.

Jak wysokie mogą być odszkodowania?

Czy w Polsce istnieje taryfikator odszkodowań (czy też wysokości należnego zadośćuczynienia)? Pozornie nie, a przynajmniej nie istnieje żaden taryfikator wynikający z ustawy. Natomiast istnieją sporadyczne uregulowania ograniczające górny (a czasem określające też dolny) pułap dochodzonych roszczeń. I tak np. za przewlekłość procesu można otrzymać od 2 do 20 tyś. zł; kompensata od Skarbu Państwa z tytułu szkód wynikłych z popełnionego przestępstwa to maksymalnie 12 tyś zł. Jeżeli natomiast o zdarzeniach medycznych orzekać będą nie sądy, a wojewódzkie komisje do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych, za śmierć poszkodowanego może być przyznane maksymalnie 300 tyś. zł, a za inne szkody do 100 tyś. zł.
W Pulsie Biznesu z 14 marca 2013 r. opublikowano bardzo ciekawy artykuł z chwytliwym tytułem „Milion złotych za wypadek”. Wynika z niego, że grupa kilkunastu firm ubezpieczeniowych prowadzi pracę nad systemem, który pozwoli porównywać, jakie kwoty odszkodowań wypłaca konkurencja w porównywalnych sprawach. Wszystko ma zmierzać do ujednolicenia stawek.
Do swoistej standaryzacji doszło metodą faktów dokonanych w sprawach katastrof lotniczych, za które odpowiedzialność ponosi Skarb Państwa. Odkąd w związku z katastrofą samolotu prezydenckiego w Smoleńsku zaproponowano 250 tyś. zł, jako zadośćuczynienie dla każdej z uprawniony osób (współmałżonek, rodzice, dzieci) kwota ta w niepisany sposób została standardem w innych podobnych sprawach. I co warte podkreślenia, działa to akurat na plus osób uprawnionych do otrzymania pieniędzy. Wcześniej zdarzało się, że kwestionowano prawo do uzyskania odszkodowania albo samą jego wysokość, jako nadmiernie wygórowaną nawet przy dochodzeniu kwot rzędu 100 tyś. zł.
Czy więc powstanie taryfikator odszkodowań? Prawdopodobnie nie, gdyż każde zdarzenie jest inne i tylko skutki mogą być podobne. Poza tym w innym wypadku mogłoby się to odbić na poszkodowanych, gdyż obecnie próby standaryzacji wysokości wypłacanych świadczeń mają powstrzymać konieczność wypłaty coraz wyższych odszkodowań orzekanych przez sądy.

Odszkodowanie od Intercity za brak zniżek studenckich.

Dzisiaj będzie o ostatnio nagłośnionym w mediach problemie. Jego streszczenie dostępne jest między innymi w portaluOnet.pl. Otóż w skrócie chodzi o to, że w związku ze zmianami w prawie przyznającymi studentom prawo do 51% ulgi przy zakupach kolejowych biletów jednorazowych oraz zmianami w klasach pociągów InterCity (TLK, EIC, EX) studenci nabyli prawo do zakupu biletów z ustawową zniżką. Niestety mimo zmiany prawa w praktyce takich biletów nie mogli nabyć. Zmiana nastąpiła dopiero 25 marca 2013 roku. Co więc z tymi, który wcześniej mając prawo do zniżek kupili bilety bez ulgi?Wyborcza.pl zamieściła komentarz jednego z prawników, który ocenia, że żeby uzyskać odszkodowanie „pasażer musiałby udowodnić przed sądem, że chciał kupić bilet ulgowy, przysługiwała mu zniżka, a sprzedawca odmówił. I wprowadził w błąd, mówiąc, że zniżka nie przysługuje, więc pasażer musiał kupić bilet w normalnej cenie”.
Mam na ten temat inne zdanie.
Ponieważ nie zgłasza się zarzutów, co do samego wykonania umowy, a co do konieczności zakupienia biletu bez ustawowej zniżki, co wynikało z wewnętrznych regulacji przewoźnika nieoferującego ulg – zastosowanie będzie miała odpowiedzialność za szkody z tytułu czynów niedozwolonych, a nie z tytułu nienależytego wykonania umowy przewozu.
W takiej sytuacji o ile możliwe jest udokumentowanie zakupu biletu (np. posiadanie samego biletu albo wyciągu z karty kredytowej) i prawa do ulgi (statusu studenta) przysługującego w czasie zakupu biletu przewoźnik odpowiadał będzie na zasadzie ryzyka zgodnie z art. 435 kodeksu cywilnego. Już sama okoliczność nieoferowania zniżek przez przewoźnika i uprawnienie do zniżkowego przejazdu uzasadniają dochodzenie roszczenia.
Niestety trzeba pamiętać, że roszczenia związane z umową przewozu przedawniają się z upływem roku od dnia przewozu. Biorąc, więc pod uwagę możliwe do uzyskania kwoty, oraz krótki okres przedawnienia sprawa może wydać się ciekawa przede wszystkim kreatywnym studentom prawa chcącym sprawdzić nabytą wiedzę w praktyce.

Zadośćuczynienie za śmierć nienarodzonego dziecka.

Nie tak dawno bo w sierpniu 2012 roku Sąd Najwyższy oceniał istotny problem prawny. Zagadnienie, które było rozstrzygane dotyczyło kwestii czy jeżeli w wyniku wypadku komunikacyjnego dziecko urodzi się martwe można domagać się od sprawcy zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Sprawa nie była oczywista – rodzice dziecka, które w wyniku wypadku urodziło się martwe w Sądzie Okręgowym uzyskali korzystny dla siebie wyrok zasądzający na ich rzecz pieniądze za doznaną krzywdę. Został on jednak zmieniony przez Sąd Apelacyjny, który stanął na stanowisku, że zadośćuczynienie można uzyskać tylko za śmierć narodzonej już osoby najbliższej.
Sąd Najwyższy w wyroku I CSK 282/11 faktycznie rozstrzygał czy to, że dziecko nienarodzone, zdolne do życia poza organizmem matki, które zmarło na skutek obrażeń odniesionych w wypadku, pozwala na uznanie go za „zmarłego” w rozumieniu art. 446 § 4 Kodeksu cywilnego. Sąd Najwyższy uznał, że tak właśnie jest. Uproszczając ma to takie skutki, że za krzywdę wynikłą ze śmierci takiego dziecka może zostać przyznane osobą najbliższym stosowne zadośćuczynienie.

Odszkodowanie za mieszkanie przy lotnisku.

Po roku przygotowań, w czerwcu 2012 r. na sesji sejmiku Mazowsza, radni ustanowili teren ograniczonego użytkowania dla lotniska Chopina. W ramach obszaru zostały dodatkowo wyznaczone strefy Z1 i Z2, w których uchwalono zakaz budowy domów oraz budynków użyteczności publicznej w strefie Z1. Na obszarze rozszerzonym o teren Z2 nie będzie można stawiać niektórych budynków użyteczności publicznej.

 

Decyzja ta przywraca możliwość ubiegania się przez mieszkańców wyznaczonej strefy o odszkodowanie. Cztery lata temu, ówczesny wojewoda mazowiecki, Jacek Sasin decyzją sejmiku ustanowił strefę ograniczonego użytkowania wokół lotniska. Na jej podstawie mieszkańcy terenu przy Okęciu ubiegali się o odszkodowanie. Decyzją Naczelnego Sądu Administracyjnego podjętą w 2010 roku uchwała wojewody straciła moc prawną. Z tego względu wytoczone przez mieszkańców sprawy nie zakończyły się wyrokami.